Zawsze ilekroć ogląda się martwe już świątynie, pałace, miasta, rodzi się pytanie o los ich budowniczych. O ich ból, połamane kręgosłupy, oczy wybite odpryskami kamienia, reumatyzm. O ich nieszczęsne życie. Ich cierpienie. I wtedy rodzi się pytanie następne – czy te cuda mogłyby powstać bez owego cierpienia? Bez bata dozorcy? Bez strachu, który jest w niewolniku? Bez pychy, która jest we władcy? Słowem, czy wielkiej sztuki przeszłości nie stworzyło to, co jest w człowieku negatywne i złe? Ale jednocześnie, czy nie stworzyło jej przekonanie, że to, co w nim negatywne i słabe, może być przezwyciężone tylko przez piękno, tylko przez wysiłek i wolę jego tworzenia? I że jedno, co się nigdy nie zmienia, to jest kształt piękna? I żyjąca w nas jego potrzeba?

Ryszard Kapuściński

 

Machu Picchu

Do Machu Picchu, jednego z najważniejszych zabytków na świecie, można dotrzeć na kilka sposobów. Można kupić bilet wstępu przez internet oraz bilet na pociąg z Cuzco i zwiedzić zaginione miasto w ciągu jednego dnia. Jest to jednak opcja bardzo droga, kosztuje ponad 250 dolarów USA na osobę. Szczegółowe i aktualne informacje znajdziecie na stronie Kochamy Peru. Tańszą opcją jest wykupienie wycieczki samochodowej w lokalnej agencji (ok.100 $ za bilet wstępu, dojazd, nocleg i wyżywienie). Jedyna niedogodność jest taka, że ostatnie 11 kilometrów szlaku trzeba pokonać pieszo po torach kolejowych. W przypadku Machu Picchu cena jest jednak adekwatna do wrażeń, które gwarantuje jego zwiedzanie. Zaginione miasto jest wspaniałe, wyjątkowe i niesamowite. A trudność w dotarciu do niego dodaje tylko kolorytu wyprawie.

Peru (1)

Zanim wyruszyliśmy zdobywać Machu Picchu, zatrzymaliśmy się na chwilę w Cuzco. Miasto trochę nazbyt jak dla nas turystyczne, ale z piękną architekturą i bardzo ciekawą historią. Nie bez przyczyny nazwa byłej stolicy Imperium Inków w języku keczua oznacza „pępek świata”. Zwiedzić na pewno warto katedrę, w której znajduje się obraz Ostatnia Wieczerza Marcosa Zapaty, na którym widać jak Chrystus z Apostołami podczas ostatniej wieczerzy spożywają typowo peruwiańskie potrawy, m.in. pieczoną Qui czyli świnkę morską.

Peru (2)

Polecamy też zwiedzić klasztor, w którym przed wiekami mieszkały Kapłanki Słońca oraz pozostałe kościoły. Bardzo ciekawe jest również Muzeum Inków. W drodze z Plaza del Armas do muzeum warto przejść obok jednej z niewielu pozostałości z czasów Inkaskich czyli muru obronnego, w który wbudowano słynny 12-kątny kamień.

Peru (3) Peru (4) Peru (5)

 

Lima

Ponad dwudziestogodzinna podróż autobusem z Cuzco do Limy przebiegła szybko i sympatycznie głównie dzięki czwórce Krakusów, których poznaliśmy w Copacabanie, i którzy towarzyszyli nam przez większość peruwiańskiej wycieczki. Sama droga pomiędzy tymi miastami jest niesamowita. Zanim dojedziemy do trasy panamerykańskiej, przez kilka godzin przedzieramy się przez Andy Peruwiańskie. Autobus jedzie tuż nad przepaściami i  na przemian wspina się na szczyty gór i zjeżdża stromymi drogami. Od czasu do czasu hamuje bardzo gwałtownie, gdy tuż za ostrym zakrętem natrafia na wylegującą się na nagrzanym asfalcie krowę lub stado świń. Nasi polscy znajomi nie pojechali z nami do stolicy Peru, tylko wysiedli kilka godzin wcześniej. Dzięki temu mogli zwiedzić kilka ciekawych miejsc – linie na płaskowyżu Nazca (w tym słynnego kolibra, którego najlepiej obserwować z okien samolotu), miasteczko Puno czy Rezerwat Narodowy Paracas. Bardzo ciekawym miejscem są także Islas Balletas, do których można dotrzeć tylko łodzią w zorganizowanej grupie i podziwiać lwy morskie, kormorany, pelikany i wiele innych gatunków zwierząt. W okolicach miasteczka Ica można również pozjeżdżać na snowboardzie z wydm.

Peru (6)Lima, zwana zarówno przez miejscowych, jak i podróżników “miastem złodziei”, zachwyciła nas wspaniałym wybrzeżem z widokiem na Pacyfik. Gigantyczne fale, surferzy i paralotniarze to elementy, które razem stworzyły niesamowitą atmosferę. Z uwagi na wiele negatywnych opinii na temat mieszkania w centrum Limy, zdecydowaliśmy się znaleźć hostel w turystycznej dzielnicy Miraflores. Ceny trochę wyższe niż w centrum, ale za to bardzo bezpiecznie i blisko wspaniałych plaż. Do centrum Limy wybraliśmy tylko na trzygodzinną wycieczkę. Oprócz tego, że centrum miasta jest wywarło na nas bardzo pozytywne wrażenie, to pozostał mały niesmak. Kilka razy mijający nas „tubylcy” mówili pod nosem „gringos”, a dwóch młodych chłopaków chyba czaiło się na nasze portfele. Na początku nawet ich nie zauważyliśmy, ale w pewnej chwili starszy Pan, który szedł obok nas zaczął na nich krzyczeć i zagroził, że jeśli coś nam się stanie, to wezwie policję. Później ostrzegł nas, że w centrum nie jesteśmy bezpieczni i powinniśmy jak najszybciej wracać do Miralflores. Pomimo tego zdecydowaliśmy się na zwiedzanie centrum. Bardzo ciekawym zabytkiem jest klasztor św. Franciszka, w podziemiach którego pochowano ponad 25 tysięcy osób i którego katakumby pełne ludzkich kości otwarte są dla zwiedzających. Podobnie jak w Cuzco, w Limie również znajduje się obraz Ostatnia Wieczerza, na którym widać świnkę morską na stole (chyba w kościele świętego Dominika). Dzielnica Miraflores pełna jest luksusowych hoteli, sklepów i restauracji. Jeśli chcemy jednak zobaczyć trochę folkloru, to warto wybrać się na rynek. W okolicach rynku znajdują się z kolei knajpki dla lokalnych mieszkańców, w których zjedliśmy najlepsze ceviche na świecie (knajpka El Cutervino). Z hostelu na lotnisko dotarliśmy taksówką, którą zamówiła nam recepcjonistka. Dla bezpieczeństwa spisała dane kierowcy i numer rejestracyjny samochodu.

Peru (7)

Galeria zdjęć - Peru

Zobacz więcej  

Informacje

Zobacz więcej